Rozdział II ,,Grey''
Przebudzenie
Znacie to uczucie, przebudzić się z najpiękniejszego snu, po czym zapomnieć jego treści ?
Ilekroć zamkniesz oczy, zamarzysz o stanie pięknym.
Ilekroć otworzysz oczy, zapomnisz czego chciałeś.
Jeśli jednak stan o jakim marzymy to cierpienie, by udowodnić sobie samemu,
iż życie jest piękniejsze niż nie jeden sen ?
Wtedy pozostaje nam jedno - nadzieja.
Nadzieja, która wygaśnie po nierealnym stanie po zmrużeniu oczu...
Piękniejsza od snu jest tylko śmierć, ponieważ z niej nie da się wybudzić i zapomnieć...
Wytrzeszczyłam oczy, trzepocząc rzęsami.
Co się stało ?
Gdzie jestem i dlaczego akurat tu ?
Czy to była chwilowa śmierć ?
Milion pytań błądziło mi w myślach.
Jednak śmierć nie ma określonego czasu. Z niej nie da się wybudzić. Po niej nie otwiera się oczu, tylko zamyka się je już na zawsze...
Można powiedzieć, iż śmierć jest niema. Ponieważ nie ma uczucia określającego jej stan, śmierć jest dokładnie taka - niema. Nie pokazuje nam niczego, prócz nicości i ukojenia.
Właściwie, czy ukojeniem jest nic nie czuć ? Pozbawieniem jakichkolwiek uczuć ?
Wszyscy patrzyli na mnie wytrzeszczonymi oczami, stali jak sparaliżowani,
oczarowani moim przebudzeniem.
Próbowałam wyczuć stan, w jakim teraz jestem.
- Czy ja nadal śnie ? - Dotknęłam twarzy Jaspera, siedzącego obok mnie.
- Już nie - Po jego policzku spłynęła pojedyncza łza, którą od razu otarłam.
Wtuliłam się w jego ciało ze wszystkich sił i zaczęłam płakać, powtarzając tylko ,,przepraszam''
Na łóżku usiadła obok nas przytulających się do siebie Kim, która także nas ujęła płacząc na głos.
Babcia oparła dziadkowi głowę na ramieniu i oboje się rozkleili.
Jak to własnym zdrowiem można kogoś zaprowadzić na dno. Własnym stanem godnym śmierci...
Zostałam jeszcze parę dni w szpitalu, aby do końca się przebudzić i móc później normalnie funkcjonować, bez niczyjej pomocy. Gdy wróciłam do domu mieszkałam z Jasperem, oraz Kim, która także była mi niezbędna. Wszystko było niecodzienne, piękne. Każdy, kogo potrzebowałam był przymnie. Troszczył się o mnie. Przez pierwsze dni mało piłam i jadłam. Nie miałam potrzeby wychodzenia z domu. Wystarczył mi tylko Jasper i mój ogród. Siedzieliśmy w nim codziennie na słońcu, rozmawiając na tematy, których było nieskończenie wiele. Jednak jedna myśl mnie prześladowała... Jeśli dawca Jaspera się nie znajdzie, to można powiedzieć, że to ja dopuściłam do jego śmierci. Mogłam oddać mu serce. Podarować mu życie w zamian za spokojną śmierć, do której nie potrzebowałam garści tabletek, ani pistoletu, tylko słowa i odwagi. Tylko ten temat omijaliśmy. Wszystko inne nabrało barw, których przedtem bym nie miała jak dostrzec. Wstałam o świcie i wyszłam do ogrodu. Usiadłam na trawie owinięta kocem.
Słońce powoli zaczęło się ujawniać. Zaczęłam odczuwać jego promienie na swojej twarzy.
Patrzyłam w niebo zagubionym wzrokiem. Wiatr rozwiewał moje włosy, każdego w inną stronę.
Powoli opadły mi na twarz. Na swoim ramieniu poczułam chłodną dłoń, to Jasper.
Nie spojrzałam na niego ani na krótką chwilę, wciąż wpatrywałam się w niebo. Jasper usiadł obok mnie na wilgotnej od deszczu trawie. Delikatnie musnął moją szyję. Zacisnęłam usta w wąski paseczek. Dotknął mojej dłoni, którą zdobiła srebrna bransoletka z małą gwiazdką.
Mój policzek ozdobił charakterystyczny rumieniec.
Spojrzałam na jego twarz, na której coś się zmieniło. Zanurzyłam się w jego oczach. Nadal były takie jakie je zapamiętałam : duże, bursztynowe.
Usta miały kolor dojrzałej maliny. Spojrzałam z powrotem w dół.
- Bujam w obłokach. - Oznajmiłam grobowym głosem.
- I nie przestaniesz, prawda? - Mruknął brunet.
- Przepraszam, ja... Ja tylko... - Nie umiałam się wysłowić.
- Pamiętasz jak się poznaliśmy? - Chłopak zapytał z wymuszonym uśmiechem na twarzy.
- Tak... - Szepnęłam.
- A pamiętasz co Ci wtedy powiedziałem ? - Spojrzał na moją dłoń delikatnie dotykając ją palcem.
- Pamiętam. - Tamta noc była jednocześnie zła i cudowna. Trudno mi ją określić, skoro wtedy wszystkie emocje zlały się w całość. Żal z miłością. Dwa najbardziej znane nam uczucia.
Przez chwilę słychać było cisze...
- Dlaczego akurat ja ? - Myślałam na głos.
- Bo jesteś wyjątkowa Mia i wiedziałem to już tamtej nocy.
Jesteś jedyną osobą, którą kocham tu i teraz. Mniej niż jutro i bardziej niż wczoraj...
Rozumiesz ? - Sugerował brunet.
Uściskałam go przez łzy. Obawiałam się jego utraty najbardziej na świecie.
Przed oczami miałam jego zamazany obraz. Kochałam go. Powtarzałam tylko, żeby został.
Prosiłam i bezskutecznie płakałam. On tylko mocno mnie uściskał i wyszeptał -postaram się-.
------------------------------------------------------------------
2 tygodnie później...
Biegłam tak szybko, ile tylko sił było w moim kruchym ciele. Serce waliło mi młotem, a łzy same z siebie wyciekały spod powiek. Dotarłam do domu. Jasper leżał na podłodze nieruchomo, z zmrużonymi oczami. Blady jak ściana, chłodny jak nieżywy...
Obok niego klęczała Kim cała zapłakana. Trzymała go za rękę płacząc nagłos. Padłam na kolana, dotykając zimnej klatki Jaspera. Wszystko było rozmazane przez moje łzy. Do mieszkania wbiegł znajomy nam lekarz, który wyniósł Jaspera na noszach do karetki. Nie przestawałam trzymać chłopaka za dłoń.
- Co pani robi?! Proszę odejść! - Krzyczał lekarz zatrzaskując mi drzwi od karetki przed nosem.
Kim przytuliła mnie z całej siły. Obydwie stałyśmy na środku ulicy ,wypatrując karetkę z daleka.
Pobiegłyśmy do samochodu stojącego pod domem. Pojechałyśmy do szpitala.
- G-gdzie On jest?! - Wydusiłam z siebie.
Lekarka za ladą podała mi karteczkę z salą, na której leżał Jass. Cała przemoczona od deszczu, wyczerpana, blada i przerażona. Tak wtedy wyglądałam. Weszłam niepewnie do sali, na której leżał Jasper. Właśnie go reanimowali.
- Ja... Jass? - Wymamrotałam po cichu. Stałam w progu, żegnając się z nim w głębi duszy.
Obserwowałam co z nim robią. Bladł z każdą chwilą coraz bardziej. Wyglądał z każdą chwilą coraz gorzej. Oczekiwałam na słowo ''umarł'', bo wątpiłam w jego cudowne uzdrowienie. Kim położyła mi głowę na ramieniu, oddając mi swoją suchą kurtkę.
- Proszę stąd wyjść! - Szarpnął nas z tyłu jakiś chirurg.
Uściskałam depresyjnie Kim. Ona ujęła mnie w pasie. Chciałam po prostu wiedzieć co będzie dalej. Niezależnie od tego, czy to będzie dobra, czy zła wiadomość.
- Nie płacz. Wiedziałaś, że tak się może stać. Teraz po prostu zamiast płakać na głos, musisz czekać po cichu. - Ta dziewczyna zawsze umiała mnie pocieszyć. Jej słowa były dla mnie jak lekarstwo.
Jak mnie przytulała, czułam jak wszystko co złe mnie opuszcza. Wszystko, czego tak bardzo nienawidziłam ucieka ode mnie. To wszystko dlatego, że ona była przymnie.
Brunetka otarła moje łzy, a potem znów mnie przytuliła. Usiadłyśmy pod ścianą i trzymałyśmy się za rękę. Zawsze przy niej było mi łatwiej coś zaakceptować, do czegoś przywyknąć, albo o czymś zapomnieć. Lub po prostu udawać, że zapominam. Po czterech godzinach chirurdzy wyszli z sali operacyjnej. Podniosłam się odruchowo i weszłam do sali.
- Jass... - Wyszeptałam.
Podeszłam do niego z lękiem kryjącym się w moim sercu. Dotknęłam palcem jego dłoni, która wydawała mi się cieplejsza, niż wcześniej. Usiadłam na krześle stojącego obok łóżka.
Delikatnie otworzył oczy i skierował na mnie swój wzrok. Nabrałam oddech, lekko zamrugałam. Uniósł ku mnie głowę i musnął moje zdrętwiałe wargi. Na jego policzkach pojawił się rumieniec, którego tak trudno było przez ostatni czas ujrzeć na jego bladej twarzy.
- To było... To było piękne... - Tylko tyle z siebie wydusiłam.
- Nie. To było smutne, jak pożegnanie. - Oznajmił grobowym głosem.
- Przecież... Przecież żyjesz! - Skarciłam go.
- Teraz żyję. Ale nie wiem kiedy przestanę. Muszę wyjechać, do jakiegoś innego szpitala, gdzie nie będziesz cierpieć jak mnie zobaczysz w takim stanie. Gdzie nie będziesz widzieć jak umieram...
- Kiedy? - Załamałam się po najlepszej chwili, która nie przytrafiła mi się od dawna.
- Jeszcze dzisiaj... - . Wypuścił bezlitośnie moją dłoń.
♥


Ten gif i tło na blogu..mjodzio* :D
OdpowiedzUsuńCo do opowiadania: nie czytałam całego, ale wydaje się być ciekawe..
http://r-rock-zone.blogspot.com/
Jejku dziękuje <3 To dla mnie motywujące :>>
UsuńCo do twojego bloga, to na pewno przeczytam ^-^
Pozdrawiam i dziękuje jeszcze raz najmocniej :* !