,,Ostatnie słowo''
![]() |
Będę sama.
Serce zaczyna mi łomotać.
Zbliża się atak paniki.
O, Boże.
Lecz tym razem wiem, co powinnam zrobić.
Czekam.
Czekam, aż minie...
Leżałam na ziemi wijąc się z bólu. Wiedziałam co mnie czeka - samotność... Po wieki. Po chwili lekarka wyszła z sali operacyjnej. Musiała zbierać mnie z podłogi. Moi rodzice odeszli na zawsze.
~~Ostatnie słowo pamięta się najdłużej~~
Ostatnie wypowiedziane słowo przeze mnie do nich to -Do widzenia-. Chodź łudziłam się z nadzieją, że jeszcze ich zobaczę, jeszcze coś do nich powiem. Nie udało się. Zaczął padać deszcz.
Biegłam po ciemku przez park. W oddali zauważyłam męską sylwetkę. Stanęłam w miejscu. Nie chciałam uciekać przed śmiercią... Jeżeli nadeszła by za chwilę - byłam na nią gotowa. Najważniejsze było to, że już się jej nie bałam...
~~Śmierć jest łatwa, szybka... To życie jest trudniejsze...~~
Chłopak podszedł do mnie, a ja tylko obserwowałam jego ruchy. Dotknął mojej klatki piersiowej, moje serce zaczęło mi łomotać. On jednak delikatnie uśmiechnął się pod nosem. Poczułam jak po moim policzku spłynęła pojedyncza łza. Stałam osłupiała, a on trzymał moje ramiona. Wypowiedział jedno słowo. Tylko jedno -Zostań.-.
I tak minął jeden lepszy dzień od mojego osierocenia. Mijały te dni jeden po drugim. Jeden lepszy od poprzedniego, gorszy od następnego... Wiedziałam jednak jedno. Tamtej nocy mogłam umrzeć na własne życzenie... Nie uciekałam. Stałam tylko w jednym miejscu zgadując co będzie dalej. Chodź tak naprawdę nie widziałam sensu w życiu na ziemi. Dla kogo miałabym o nie wtedy zawalczyć? Śmierć to była jedyna ucieczka przed samotnością, cierpieniem i bólem jakie było w moim sercu. Tak. Właśnie tak się czułam. Jednak poznałam inne uczucie, niż tylko żal... Miłość. Miłość, którą dostawałam każdego dnia od Jaspera. Każdego dnia, poranka, nocy i wieczoru. Aż do śmierci, która odbierze nam to co mamy. A wtedy znowu uczucie samotności się powtórzy i wszystko zniknie.
Na zawsze, przed ostatnim słowem...
Dwa lata - dokładnie tyle minęło od stracenia wszystkiego co kochałam najbardziej, rodziców. Tego, czego nie sposób odzyskać nigdy. Jedyne, co mi po nich zostało, to naszyjnik, którego od tych dwóch lat nie miałam odwagi założyć.
Nadeszła ta godzina, w której należy przełamać lody. Zacisnęłam mocno pięść, w której trzymałam łańcuszek. Stanęłam przed lustrem. Dotknęłam delikatnie swojej szyi. W progu stanął Jasper, kontrolujący każdy mój ruch.
Założyłam go. Od teraz będzie ze mną, aż do ostatniego dnia.
Tak dokładnie pomyślałam, jeżeli nie pęknie mi serce, zatrzymam go przy sobie. Na swoim ciele. Popatrzyłam na chłopaka patrzącego na mnie z żalem w oczach.
- Od dzisiaj, to on będzie przy Tobie na zawsze. - powiedział ujmując moją twarz w dłonie.
- Razem z Tobą. - pocałowałam jego policzek.
- Aż do końca wszystkiego. - delikatnie musnął moje usta, ze łzami w oczach.
Uśmiechnęłam się pod nosem, po czym odwróciłam się w stronę lustra. Dostrzegłam coś, czego nie zauważyłam wcześniej. Bladą dziewczynę, o wychudzonej sylwetce.
Błądziłam myśląc, że jestem już szczęśliwa. Moje odbicie mówiło coś zupełnie innego. Łza spłynęła po moim policzku, a Jasper odwrócił tylko wzrok. Podeszłam bliżej lustra, zadając sobie pytanie, czy tak wygląda szczęście? O nie, to tylko iluzja szczęścia. Rzeczywistość mówi co innego. Zauważyłam, że jestem sama w pokoju. Wyjrzałam z progu. Koło okna klęczał Jasper. Płakał tak mocno, jak ja wtedy w parku. Zbliżyłam się do niego, opierając dłoń na jego ramionach.
- Co byś zrobiła, gdybym odszedł? - zapytał przez łzy.
- Poczekałabym na Ciebie. - Uklęknęłam koło niego patrząc mu głęboko w szkliste oczy.
- A gdybym odszedł na zawsze? - Otarł łzy.
- Odeszłabym razem z Tobą.- ...


Fajny rozdział, masz talent. <3
OdpowiedzUsuńJejkuu, dziękuję Ci bardzo <3! Do dla mnie mega motywacja do dalszego pisania :* Dziękuje jeszcze raz za miłe słowa :3
Usuń